Dwie młode kobiety trafiły w tym tygodniu do Szpitala Powiatowego w
Wadowicach. Jak się okazało w środę wieczorem - były zarażone wirusem A/H1N1, popularnie zwanym wirusem "świńskiej grypy".
To pierwsze przypadki tego wirusa w powiecie wadowickim. Kobiety czują
się dobrze, ale wśród służb sanitarnych regionie zapanowała
mobilizacja, bo potencjalnie aż kilkaset osób mogło mieć kontakt z
zarażonymi.
Wiadomo, że do szpitala trafiły 18 i 20-letnia obywatelki Kanady polskiego pochodzenia. W zeszły piątek lotem z Toronto przez Wiedeń znalazły się na lotnisku w Balicach. Z Krakowa kobiety pojechały do rodziny Rzykach k. Andrychowa, a w miniony weekend bawiły na przyjęciu weselnym w Inwałdzie. We wtorek poczuły się źle i zgłosiły się do szpitala w Wadowicach.
- Pacjentki miały objawy typowe dla grypy: gorączka, nieżyt nosa i gardła. Dostały leki, które są przewidziane w takich przypadkach. W środę wieczorem otrzymaliśmy potwierdzenie o wykryciu grypy typu A/H1N1. Zgodnie z procedurami, pacjentki zostały przewiezione do szpitala im. Stefana Żeromskiego w Krakowie, który został wyznaczony w pierwszej kolejności do hospitalizacji osób z wykrytym A/H1N1 - mówi Jerzy Gryboś, wicedyrektor wadowickiego szpitala.
Wczoraj rzecznik małopolskiego sanepidu Anna Armatys informowała, że pacjentki są w stanie dobrym.
W powiecie wadowickim problem jednak pozostał. Służby sanitarne przypuszczają, że od minionego piątku do wtorku z zarażonymi kobietami miało kontakt kilkaset osób (dokładna liczba nie jest w tej chwili znana). To m.in. pasażerowie samolotu i uczestnicy przyjęcia weselnego. - To potencjalnie osoby narażone na zachorowanie. Próbujemy w tej chwili dotrzeć do tych osób i objąć ich nadzorem sanitarnym - mówi Anna Armatys.
Pewne jest jedno - okres kiedy mogą wystąpić obawy zachorowania od momentu kontaktu z wirusem wynosi 7 dni. - Jeśli w tym czasie, u osób mających kontakt z zarażonymi nie wystąpią żadne objawy, to mogą się one uznać za wolne od wirusa - podkreśla rzecznik sanepidu.